00. Prolog

Wierzę, że miłość od pierwszego wejrzenia jest możliwa. To się zdarza. Miłość pojawia się w najmniej spodziewanych porach, zazwyczaj, kiedy w ogóle nie jesteśmy na to przygotowani...*

  Lyon, 2.11.2013r.

Właśnie wróciłem z terapii i opracowuję plan dnia na jutro.
Anna zajmuje się Małym. Joshua śmieje się w końcu. Od kilku dni tak bardzo płakał... On najbardziej odczuje Twój brak, brak ojca.
Wciąż pamiętam pierwszą chwilę, gdy Cię zobaczyłem. Park latem w późnych porach... Mimo Słońca na niebie, tutaj między drzewami, było... tak ciemno. I zobaczyłem Ciebie. Chłopaka. Młodego, śmiejącego się z grupą kolegów. W spodniach i luźnej, białej koszulce. Minęliśmy się na moście. Na tym samym moście, gdzie wpadłeś na mnie pierwszy raz, gdzie się poznaliśmy, gdzie miałem swój pierwszy pocałunek w życiu. Zarazem pierwszy z Tobą. Czy całe nasze otoczenie sprzyjało nam? Może wszyscy wiedzieli, co nas czeka?
     Nie wiem.
Nie wiem, ale wciąż się boję. Anna jest najlepszą przyjaciółką Twoją. I chyba moją. No, najlepszą mamą dla twojego synka. I... Joshua, nasz duży Skarb w małym wydaniu.
Z resztą zespołu zawiesiliśmy całą drogę koncertową. Bez Ciebie, to nigdy nie będzie to samo, wiesz? Nigdy Night Flame nie będzie brzmieć tak samo...
...Nie! Ty się nigdy z tym nie liczyłeś. Zawsze śmiałeś się z choroby, zawsze zadzierałeś nosa, zawsze musiałeś mieć rację i zawsze kochałeś dobrą zabawę. Nigdy nie liczyłeś się z moim zdaniem. Nie aż tak, by mnie słuchać często, czy chociaż rzadko. To co mówiłem wlatywało Ci jednym, a wylatywało drugim uchem. Coraz częściej zastanawiam się, czy ja coś dla Ciebie znaczę. Znaczyłem. Ah! Widzisz, co zrobiłeś?... Nie umiem się skupić już w ogóle... Potrzebuję urlopu, tak bardzo. Kilku dni wolnych od życia...
Dlaczego nie wziąłeś mnie ze sobą?...
...Idąc Twoimi śladami założyłem pamiętnik. Twój leży na półce nocnej, zaraz koło Twojej części łóżka. Mój pamiętniczek do niego dołączy. Nim to się stanie, przeczytam wszystko raz jeszcze.
     Zamknąłem zeszyt formatu a4, pobawiłem się z synem. Przed dwudziestą drugą wziąłem prysznic, zajrzałem do Joshuy. Położyłem się na łóżku. Słyszałem tylko krzątaninę Anny.

Wziąłem w ręce Twoje słowa, zanurzyłem się w nie.

  Francheville, 5.09.2008r.

Doktor Li Feng, który leczy mnie od pół roku, polecił mi założenie tego pamiętnika. Dla rodziny, mówił. Długo się nad tym zastanawiałem. Dziś... Dziś nie ma nic nadzwyczajnego. Ludzie patrzą na mnie dalej jak na cudaka, ale nie dbam o to. Wszyscy boją się odmienności. Odmienny, znaczy gorszy. Prawie dla wszystkich.
...Chciałbym spotkać w końcu kogoś. Kogoś, kto to zrozumie i będzie. Ale czy jest sens? Czy jest sens szukać kogoś, kto... zrozumie i będzie? Czy znajdę taka osobę? Czy starczy sił? Trzeba się przekonać. Siedzę w domu. Czekam za Louvelem. Ma przyjść i pewnie weźmie chłopaków ze sobą. Mieliśmy mieć próbę, ale dopiero wieczorem mogę wyjść, jak kroplówka się skończy. Chyba dostanę ją późnym popołudniem... Eh, tak mi się nie chce nic... Znów mnie ponakłuwają. Znów będę wyglądać, jakbym wpadł w kaktusy... dobrze, że chłopaki już mnie widzieli w każdym stanie. Począwszy od upojenia lekowego, skończywszy na naćpaniu, tez lekowym...

Uśmiechnąłem się. Następny wpis musiał być napisany później.

Przyszli. Bawiliśmy się dobrze. Louvel wziął chłopaków ze sobą, a oni instrumenty. Stworzyliśmy kilka nowych kawałków, doćwiczyliśmy stare. Brakowało nam jednak głębszych tekstów. Pewnie to jest powód, dla którego nie zdobyliśmy sławy. Mam nadzieję, że chłopakom się to uda. Są tego warci. Czas, praca i serce, jakie wkładają w to, co robią kiedyś musi im się udać. 
Czuję się lepiej, ale... jest nad ranem. Wchodzę do mieszkania. Ciężki dzień za mną, w lodówce właściwie pustka, bo nie ma kto zakupów zrobić. W łóżku... też nie ma się do kogo tulić. Może powinienem kupić sobie jakiegoś zwierzaka? Pies? Nie, to za duża odpowiedzialność. Poza tym pies... ile ja pożyje, by nie zostawić go samego? Chomik? W czym mi może pomóc? Ot małe stworzenie, które nie bardzo coś robi. Ani bezpieczeństwa nie daje... Może trochę pociechy i ukojenia nerwów... Chomik?...

***

Więc to jest moja główna historia, Aihi. Myślę, że będzie ona sięgać około 20 rozdziałów.
Będzie historią marną.
_____________________________________
* Autor cytatu Steve Carell. 

2 komentarze:

  1. Dlaczego to takie strasznie smutne? Mimo to podobało mi się, naprawdę. Napisałaś coś, co mnie ogromnie ujęło. To bardzo piękne zdanie - ,,Potrzebuję, kilku dni wolnych od życia".Pierwszy raz spotkałam się z takim stwierdzeniem. Jest bardzo mądre. Jak widzisz zwracam uwagę na szczegóły.
    Co mi przeszkadzało? To że obaj chłopcy w swoich pamiętnikach piszą jednym stylem. Brzmi to jakby słowa kreśliła jedna i ta sama osoba, a ludzie przecież mówią w różny sposób. Czekam na dalszy ciąg opowieści.
    Wpadnij jak znajdziesz czas - http://krasnagora.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutne!!! :( Oj czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń