Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ave Mareczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ave Mareczek. Pokaż wszystkie posty

4. "Pierwsza część i pierwszy gniew".



Wszystkie piosenki w moim opowiadaniu wstawiam tu jako linki, po kliknięciu wyskoczy Wam nowe okno z danym utworem ;) Jest tak w każdym rozdziale. 
__________________________________
 


13.12.11r. Wtorek.
          
   Trrr...! Cholerny budzik zaczął hałasować przy moim uchu. Wyłączyłem ten pomiot szatana, wstałem, poszedłem się  umyć i ogólnie ogarnąć.
   Już ogarnięty poczłapałem do kuchni. Przywitałem się z  ojcem cichym "hej..." i wyjąłem byle co z lodówki.

3. „Moja paczka”


Już po wakacjach. Myślałam, że będę pisać często, jednak mam remont i nie mam czasu i miejsca... Może to Was jakoś udobrucha. 
W Mareczku pojawi się parę wątków. Rudy, Patryk, Daria - Wszystkich postaram się rozwinąć i sprawić, że będą plastyczni. Sci-fi też się pojawi. Ale na to poczekacie. Obym nie spieprzyła. Czytajcie i piszcie co sądzicie.

Aveee...

Wciąż 12.12.11r.,
ok. godz. 14:25


   Reszta dnia minęła mi wolno i nieprzyjemnie. Lekcje były nudne.

2. "Polski i Dominik."

Miłych Wakacji Wszystkim :)

***

Nadal 12.12.11r.
godz. 9:15

            Gdy nie słuchałem, polonistka zapowiedziała dużą prace w parach. Nie cierpię prac w parach. Daria i Rudy byli z innych klas, a Patryk z innej szkoły. W mojej klasie nie mam żadnych kumpli czy nawet znajomych. Są tu same kujony, albo bogate dupki. Pomyślałem, że pewnie jak zwykle nikt nie będzie mnie chciał i pani zmusi jakiegoś nieszczęśnika do pracy ze mną.

1. "Kac i konsekwencje".

12.12.11r. Poniedziałek.

Godz. 6:40.

            Obudził mnie cholerny ból głowy. Gdy otworzyłem oczy, wszystko było rozmazane i zbyt jasne, bym nie musiał zmrużyć powiek. Jakoś udało mi się wstać i zacząć podążać do łazienki... nawet nieźle by mi to szło, gdyby na mojej drodze nie postanowiła stanąć wredna lampa. Uderzyłem w nią całym ciałem co przypominało trochę taniec z bardzo chudą damą i nie chcąc, żeby się stłukła, spróbowałem utrzymać ją w pionie. Niestety, nikt mi w tym nie pomógł, dlatego runąłem jak długi na ziemię, roztrzaskując pod sobą "partnerkę".